.


Wydawnictwo PROMIC

Stowarzyszenie Pomocników Mariańskich

życie zakonne, zakon, zakony, zakony męskie, Konferencja Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich w Polsce

Biuro Pielgrzymkowe MARIANUS



Zgromadzenie Księży Marianów

Misje w Afryce

Mariańskie misje w Afryce

 

Historia mariańskich misji, czyli posługi naszych współbraci  w Afryce nie sięga zbyt daleko wstecz. Jednak w takiej posłudze nie chodzi przecież o ilość lat spędzonych w pracy na niwie Kościoła afrykańskiego. O wiele ważniejsze jest to, że Bóg w swej Opatrzności i Miłosierdziu powołał niektórych z naszych współbraci do dzieła głoszenia Dobrej Nowiny także na tamtej ziemi. Przez tych ludzi w historię i ducha naszego Zgromadzenia Bóg wpisuje a zarazem umacnia i potwierdza jeden z wymiarów naszego charyzmatu. Choć Marianie nie są zakonem typowo misyjnym, to jednak w myśl założenia o. Stanisława Papczyńskiego zaangażowanie Zgromadzenia w dzieła apostolskie oraz pomoc Kościołowi lokalnemu stanowi realizację mariańskiego charyzmatu, a tym samym wypełnia swoją powinność głoszenia Ewangelii aż po krańce ziemi (por. Dz 1, 8).

Marianie, choć liczebnie są niewielką wspólnotą zakonną, to jednak pod względem zaangażowania misyjnego, posłuszni natchnieniom  Ducha Świętego, starają się odpowiadać na potrzeby współczesnego Kościoła w takim stopniu, w jakim pozwalają na to zwykłe możliwości Zgromadzenia oraz stan personalny. Nasza troska o misje była obecna już od samego początku istnienia Zgromadzenia. Szczególne zasługi w tym względzie prócz samego o. Założyciela Stanisława Papczyńskiego († 1701) miał także o. Kazimierz Wyszyński († 1755). Głównie za jego przyczyną którego Zakon Marianów rozszerzył się na wiele narodów świata, nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Kolejną ważną osobą w krzewieniu zaangażowania na rzecz misji był bł. Jerzy Matulewicz - nasz Odnowiciel. Pamiętając o potrzebach Kościoła pragnął, by Zgromadzenie dynamicznie się rozwijało na całym świecie, a bracia nie bali się stawać na odcinkach pracy najbardziej zagrożonych. Stąd też nasze prawo zakonne - Konstytucje - kładą nacisk aby w Zgromadzeniu był rozbudzany i pielęgnowany duch misyjny. Ten wymiar posługi należy do samej natury Kościoła, więc i do wszystkich rodzin zakonnytch - w tym także naszej. Mamy więc troszczyć się o tworzenie i prowadzenie misji na terenach zamieszkałych przez narody, które jeszcze nie wierzą w Chrystusa. Poza tym w ramach realizowania mariańskiego charyzmatu powinniśmy starać się sprawować świętą posługę na terenach cierpiących na brak duchowieństwa, gdzie wiernym grozi niebezpieczeństwo odejścia lub utraty wiary. Ojciec Matulewicz bardzo pragnął, aby jego współbracia szli wszędzie tam, gdzie jest największa potrzeba. Stąd też po odnowie Zgromadzenia, na polecenie Stolicy Apostolskiej, Marianie rozpoczęli swą misyjną działalność od wschodu - Mandżurii (1928). Była to praca duszpasterska i wychowawcza pośród katolików obrządku wschodniego. Dziś nasze zaangażowanie misyjne zatacza szersze kręgi, choć jak widać potrzeby nadal są ogromne.

Początek lat osiemdziesiątych, to również początek posługi na areopagu Kościoła afrykańskiego. Bóg - przez prośbę biskupa Phocasa Nikwigize z Rwandy  (diecezja Ruhengeri) - zaprosił kilku naszych braci, aby oddali się na służbę dla tamtejszego Kościoła, który bardzo potrzebował i nadal potrzebuje kapłanów. Ci, którzy rozpoczęli tam pracę nie zdawali sobie jeszcze chyba sprawy, że będzie to służba niezwykła, bo w niedługim czasie dane im było wielokrotnie stanąć w obliczu konieczności oddania życia za przyjaciół i nieprzyjaciół Kościoła Chrystusowego. Bóg jednak w swej Opatrzności zachował ich od dawania tego rodzaju świadectwa.

Pierwsza ekipa misyjna składała się z trzech kapłanów: Franciszka Filipca, Tadeusza Wyszomierskiego oraz Zdzisława Żywicy. Po rocznej nauce języka francuskiego w Belgii przybyli do Rwandy.  Tam jeszcze przez dwa lata uczyli się miejscowego języka kinyarwanda. Pierwszy nasz dom na Czarnym Lądzie otworzyli w Mwange (1984 r.), gdzie zaczęli organizować parafię oraz kilka ośrodków katechetycznych. W roku 1989 przybyło tam kolejnych dwóch Marianów – księża: Marek Ciebień oraz Julian Sztuczka, co sprawiło, że mogli rozpocząć budowę czterech kolejnych central: Mutungu, Kibogi, Gaseke i Ruhangi. Niestety w roku 1990 na pograniczu z Ugandą wybuchła wojna, którą wywołali emigranci z plemienia Tutsi. Siłą rzeczy wstrzymało to rozwój dotychczasowej działalności duszpasterskiej, a trzeba było rozpocząć organizację pomocy dla dziesiątków tysięcy uciekinierów. Kolejne lata nadal były naznaczone tymi samymi problemami. Sytuacja jednak na tyle się pogorszyła, że po utracie naszego domu w Mwange współbracia musieli przenieść się do Kigali. Jednak posługa duszpasterska nie została zaniechana, choć była możliwa tylko w formie dojazdów. Był to również czas pewnych zmian personalnych ponieważ zmuszeni sytuacją chwilowego wstrzymania pracy, niektórzy podjęli studia zagraniczne w celu lepszego przygotowania się do dalszej pracy.

Najbardziej dramatyczne wydarzenia jednak rozegrały się na początku kwietnia 1994 r. i trwały do czerwca.  Konflikt ów przybrał oblicze niezwykle krwawej wojny domowej pomiędzy zwaśnionymi plemionami Tutsi i Hutu. W Rwandzie - i nie tylko tam - Tutsi zawsze byli mniejszością (ok. 20 % populacji kraju), dlatego też mimo posiadania władzy ciągle czuli się zagrożeni. Plemię Hutu natomiast nigdy się nie pogodziło z utratą władzy (mimo iż stanowią większość - 80 %) oraz zepchnięcia ich do kategorii ludzi drugiej klasy. Władzę w Rwandzie odzyskali dopiero pod koniec lat pięćdziesiątych. Jednakże gdy 6 kwietnia 1994 r. został zestrzelony prezydencki samolot, wówczas Hutu aby nie utracić władzy wypuściło swoje ”szwadrony śmierci”. Tym samym rozpoczęło się największe ludobójstwo w historii kraju. Doszło więc do niezwykle krwawych mordów u podłoża których stał rasizm plemienny oraz chęć posiadania władzy. W tym czasie - jak niektórzy go nazywają Czasem Apokalipsy - Kościół poniósł ogromne straty tak duchowe, personalne, jak również materialne. Ilu ludzi zginęło w niespełna trzy miesiące krwawych mordów, tego nikt chyba nie jest w stanie powiedzieć. Oficjalne dane nie są wiarygodne. Szacuje się, że liczba zamordowanych z obojga plemion przekracza 1,5 miliona ludzi!  Do tego należy jeszcze dodać setki tysięcy osób zaginionych, przebywających w obozach i więzieniach, a także ok. 500 tysięcy sierot, nie mówiąc już o okaleczonych fizycznie, psychicznie, jak również moralnie. W związku z tymi wydarzeniami Kościołowi został zadany cios w samo serce. Zginęła prawie 1/3 duchowieństwa Rwandy: 4 biskupów, 120 księży oraz 130 sióstr i braci zakonnych. Poza tym wielu kapłanów, osób zakonnych oraz świeckich katechistów nadal uważa się za zaginionych.

Taki jest obraz wydarzeń, które dotknęły w ostatnich latach Kościół w Rwandzie, a którego los dzielili także nasi współbracia. Jednak świadectwo wiary wielu chrześcijan z mariańskich parafii, którzy mimo nieobecności kapłanów nadal organizowali i prowadzili życie Kościoła dodaje nadziei na sens i wartość posługi naszego Zgromadzenia na tamtym terenie.

Patrząc na znaki czasu oraz historię w część której wpisało się Zgromadzenie Marianów, a nade wszystko poszczególni bracia, można z całą pewnością powiedzieć, że w tamtej rzeczywistości, w której przyszło im żyć i pracować bardzo dynamicznie realizowany był i jest nasz mariański charyzmat. Przez to, że Marianie odpowiedzieli na Boże wezwanie pracy w Afryce można zobaczyć,

jak dogłębnie realizuje się w tym nasze wezwanie zakonne ”Dla Chrystusa i Kościoła”, oraz nasz charyzmat. Jak widać, to Bóg w swej Opatrzności powołał niektórych naszych współbraci, aby oddali się pracy misyjnej w Afryce. To, co w niedawnej przeszłości wydarzyło się w Rwandzie jest z pewnością znakiem czasu dla całego naszego Zgromadzenia. Ci wszyscy, którzy zginęli w tej bratobójczej wojnie domowej są nam powierzeni, abyśmy się modlili za nich zgodnie z duchem naszego Zgromadzenia, aby ci wszyscy zarówno niewinne ofiary, jak i ci, którzy z różnych powodów mordowali dostąpili Bożego Miłosierdzia i mogli osiągnąć zbawienie. W pewien sposób można powiedzieć, że Bóg powołał niektórych naszych współbraci jakby po to wyłącznie, aby pojechali do Afryki przygotować wielu swoich parafian na mającą nastąpić w niedługim czasie śmierć.

Po wydarzeniach z roku 1994 Rwanda niestety nadal nie cieszy się pokojem. Ciągle trwają tam akcje odwetowe, przez co Marianie często doświadczali bolesnych skutków wojny. Kolejne bardzo smutne wydarzenie miało miejsce w roku 1998, kiedy to w marcu była kolejna rzeź ludności cywilnej dokonana przez rebeliantów. Marianie zostali w końcu zmuszeni do wycofania się z dotychczas prowadzonych placówek. Sytuacja stała się na tyle trudna, że w czerwcu Ojciec Generał podjął decyzję o czasowym wycofaniu się Marianów z Rwandy. Taki obrót wydarzeń zaowocował jednak tym, że po trzech miesiącach zarząd generalny podjął decyzję o rozpoczęciu pracy w jakimś innym kraju w Afryce. Na zaproszenie biskupa Jana Ozgi Marianie podjęli pracę w Kamerunie w diecezji Doumé. Próby powrotu również do Rwandy powiodły się na początku roku 1999.

Do dziś praca Marianów na Czarnym Lądzie nadal jest prowadzona i dzięki Bożemu błogosławieństwu oraz pomocy wielu ludzi dobrej woli ma szanse na dalszy rozwój. Obecnie Zgromadzenie Marianów prowadzi pracę misyjną w Afryce w Rwandzie oraz Kamerunie. W obu tych krajach pracuje dziesięciu Marianów.  W Rwandzie w diecezji Ruhengerii pracują: Leszek Czeluśniak, Marek Ciebień, Andrzej Tokarczyk; ponadto Zdzisław Żywica posługuje we wspólnocie Foyer de Charité, a Grzegorz Myłek kończy kurs francuskiego we Francji i niebawem dołączy do pozostałych współbraci. W Kamerunie w diecezji Doumé jest również pięciu kapłanów: Ryszard Górowski, Franciszek Filipiec, który ostatnio został promotorem kultu Bożego Miłosierdzia, Bogusław Gil, Ryszard Kusy oraz Krzysztof Pazio. Poza tym jest jeszcze: Guido Irampaye (Rwanda) oraz Yves Oumarou (Kamerun), którzy w Kamerunie odbywają postulat.

Zawierzmy zatem dalsze posługiwanie naszego Zgromadzenia dla Kościoła w  Afryce naszej patronce Maryi Niepokalanej. Módlmy się razem z Nią za tych, którzy posługują na tamtym terenie, oraz za tych, do których zostali posłani nasi współbracia. Niech ta praca misyjna będzie prowadzona dla większej chwały Bożej i pomocy bliźnim, którzy niejednokrotnie potrzebują zwykłej posługi miłości. Oby również nigdy nie zabrakło pośród nas tych, którzy z radością pójdą tam, gdzie poprowadzi ich Duch Boży, na krańce świata.

 

ks. Grzegorz Leszczyk MIC

 

 

Osoby pragnące wesprzeć materialnie mariańskie dzieło misyjne na Czarnym Kontynencie mogą to uczynić wpłacając pieniądze na konto:

PKO SA

VII Oddział / Warszawa

53 1240 1109 1111 0000 0515 2270

z dopiskiem "Misje mariańskie w Afryce"

 

Kontakt z Sekretariatem Misyjnym w Warszawie:

tel. (22) 833 74 05 lub (22) 651 90 29

e-mail: spm@marianie.pl 

 




Wydruk strony




ŚWIĘTY STANISŁAW
OD JEZUSA I MARYI
PAPCZYŃSKI





Czy wiesz że...
szkolnictwo, misje ludowe,
szkolnictwo, misje ludowe,
praca parafialna i różne kapelanie to formy pracy, które podjęli marianie w 2. połowie XVIII w. Osobą, która wprowadziła wówczas zakon na szerokie tory rozwoju, był energiczny o. generał Rajmund Nowicki. 
Rekolekcje
Wyszukiwarka





Konkurs ��w. Izydora 2007

Portal marianie.pl jest jednym z Laureatów II Ogólnopolskiego Konkursu Chrześcijańskich Witryn Internetowych o nagrodę Św. Izydora.






© 2002-2016 marianie.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
powered: ARTplus    designed: combinat.net